wtorek, 21 lutego 2017

Odtrutka

W piątek był trudny dzień.
 Dużo biegania, załatwiania, zmęczenie, stres.
Ciężko się potem pracowało.

Zrobilam więc coś, czego zasadniczo teraz nie robię w tygodniu. Zabrałam się za igłę i nitkę :)
I chyba pomogło ;)

Zawieszka jest bajecznie kolorowa.
Dominuje motyw pionowych pojedynczych pasków.

Na zdjęciu niekoniecznie da się zauważyć wszystkie niuanse kolorystyczne.
Taki nieskomplikowany ten projekt, ale oczywiście nie powstał od jednego "przysiąścia".
Pokazuję z przyjemnością.


I to już 120 zawieszka. Co prawda zakładek ciągle powstało więcej niż zawieszek (sporo więcej) ale te liczby samą mnie zadziwiają ;)

środa, 15 lutego 2017

Jeszcze z miętą

Takie się czasem układają prace niezaplanowane. Zaskakujące,

Po precyzyjnym przeliczeniu oczek i przycięciu kanwy na poprzednie kolczyki zostały mi dwa niewielkie kawałeczki.
Nie za bardzo miałam na nie pomysł - aż tak malutkich zawieszek nie robię, bo chyba mijałoby się to z celem (zawieszka ma zasadniczo pomóc coś znaleźć). Popatrzyłam na resztki nitek i... zrobiłam kolejne kolczyki. Będą prezentem-niespodzianką.

Sa małe, ale to ich zaleta moim zdaniem. Tytułowa mięta jest, ale różu już mniej. Te kolczyki mają zupełnie inny charakter. :)


Te kreski na zdjęciu to nie wiszące nitki, tylko element tła :)

Widać, że komplet - tym razem nie pomyliłam kierunków w żadnym momencie :)

Bardzo wdzięczne jest  takie mini-rękodzieło. :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Róż z miętą

Takie było zamówienie. Róż z miętą.
Przywędrowało jakiś czas temu. Przyjaciółka mojej znajomej spodziewała się drugiego dziecka i taż znajoma stwierdziła, że dobrym prezentem będą kolczyki. Pasujące kolorystyką do ulubionej chusty jej przyjaciółki. :)

Dziewuszka urodziła się szczęśliwie choć chyba ciut wcześniej niż planowano (ale taki w miarę bezpieczny ciut), widziałam fotkę i jest (oczywiście) urocza i rozczulająca. Kolczyki są jeszcze u mnie, ale pokaże je, bo szansa by Właścicielka je tu obejrzała jest bliska zeru. Znajoma zaaprobowała zdjęcie :).

Myślałam najpierw o czymś trochę innym, bardziej konkretnym. Jakieś serduszka chodziły mi po głowie. Ale jak już zaczęłam przycinać kanwę, planować wielkości i oglądać nitki, pozostałam przy abstrakcji.

W takich kolczykach zawsze podstawową trudność stanowi zrobienie dwóch takich samych albo prawie takich samych elementów. Zdarza mi się wyszywać je jednocześnie - tzn, każdy kawałek ma swoją igłę i nitkę i szyję na zmiana, aby było tak samo. Materia i oko robią oczywiscie różne psikusy i tutaj też nie do końca jest identycznie. Miętowe nici należą do gatunku błyszczących, atłasowych, z którymi zawsze trochę trudniej mi się pracuje. Ale efekt w sumie zadowala mnie, muszę to uczciwie przyznać.

Kolczyki są takie:




sobota, 11 lutego 2017

Na wystawie

Byliśmy wczoraj na niezwykłym koncercie.
Najbardziej niezwykłym chyba przez postać dyrygenta.

 Eiji Oue  sam tutaj o tym koncercie (tzn. o tym, czym dyrygował)  opowiada. A ja powiem tak - jeśli kiedykolwiek będziecie mieć możliwość wybrać sie na koncert orkiestry, którą będzie dyrygował, zróbcie to koniecznie. I najlepiej kupcie bilet na takie miejsca, z których będziecie widzieć też dyrygenta (czyli gdzieś z grubsza nad orkiestrą). Bo to dodatkowe przeżycie - nie tylko słuchać świetnie przygotowanej orkiestry, ale i widzieć mistrza w pracy :) Tego mistrza szczególnie. I przy tym jest taki sympatyczny!

Kolejny raz słuchaliśmy m. in. "Obrazków" z wystawy Musorgskiego. Przyznam, że za każdym razem, gdy słucham (na  żywo), bardziej mi się podobają. I zwracam uwagę na dodatkowe smaki - ale zaznaczam, że ja nie jestem żadnym znawcą muzyki.

Obrazki z wystawy to rzeczywiście obrazki - miniatury połączone melodią promenady, gdy "idziemy" od jednej do drugiej. Musorgski zilustrował w te sposób wystawę akwarel i rysunków przedwcześnie zmarłego Wiktora Hartmanna, z którym był zaprzyjaźniony.  Na orkiestrę "przekładało" je kilku kompozytorów, najczęściej wykonywane jest opracowanie Ravela (miniatury były napisane na fortepian). Obrazków jest dziesięć. Bardzo sugestywne. Ale wczoraj pomyślałam, że chciałabym zobaczyć też to, co ilustruje muzyka, co było inspiracją. Zastanawiałam się, czy ktoś zrobił taki właśnie film na YT, podkładając obrazki pod nagranie jakiejś orkiestry. Znalazłam może nie do końca to, co chciałam, ale...

Zapraszam do posłuchania i pooglądania tutaj:




I jeszcze taka strona z obrazami Hartmanna i in. ilustrującymi dzieło Musorgskiego.


Miłego popołudnia :)


czwartek, 9 lutego 2017

Nie-lustro

To miała być szybka praca. Z nici, które właśnie były pod ręką.
Tym razem obie strony są bardzo podobne, ale w inaczej rozłożonych kolorach. Więc wyszło takie niby-odbicie, ale niezupełnie. Na dodatek gdzieś tam źle policzyłam rzędy, zatem odbicie jest i pod innym względem troche niedokładne - ale oczywiscie nie widać tego na pierwszy rzut oka.
Zawieszka jest trochę ciemna, ale to zupełnie nie przeszkadza. Myślę też, że ten motyw ładnie by wyglądał na poduszce na przykład. No ale poduszki nie będę haftować :)


Jak zwykle pokazuję dwie strony jednej zawieszki. :)

Taki drobiazg...

Ostatnio na fb pokazałam jedną z zawieszek doczepioną do pendrive'a. Podpisałam, że jest "użyteczna" (useful). Wiecie, jaką frajdę zrobiło mi zdjęcie przysłane przez znajomego, z podpisem "Useful 2"? :) Takie drobnostki osładzają życie :).