środa, 20 września 2017

Odejście od schematu

No, może raczej częściowe odejście?
Powoli dochodzę do końca zestawu zawieszek z tej serii (oczywiście tego co do tej pory zrobiłam, przypuszczam, że jeszcze sie pojawią, oj pojawią). Staram się pokazywać je konsekwentnie chronologicznie - jestem już przy końcu lipca :D. Jak widać ze zdjecia znudziło mi się w końcu tło napisu i "poszalałam". Efekt całkiem całkiem. Podoba mi się kolorystyka tej zawieszki i podoba mi się też odmienność "przodu" i "tyłu" (albo left/right). Zastanawiam się, kto jej teraz używa...


Zabrałam się za kolejne porządki w mulinach, tych starych i bardzo starych, nieopisanych numerami, odziedziczonych po kuzynkach i siostrze mojej Teściowej... Zastanawiam się, dlaczego tyle odcieni różowego w tych starociach (na szczęście nie tylko). Takie różowości niekoniecznie są strawne solo, jednak całkiem ładnie wyglądają połączone z rozmaitymi odcieniami wrzosu i fioletu. Przynajmniej jak leżą ponawijane na bobinki. Coś z tego wyjdzie ciekawego na pewno... Moje wrzosy na balkonie też już coraz śmielej (acz wciąż nieśmiało) kwitną - pierwszy raz przechowały mi się wrzosy przez zimę. Hm. Zakładka z gałązką wrzosu? To byłoby piękne... Może kiedyś sie uda :)

PS. Teściowa ciągle używa zakładki, którą ode mnie dostała gdzieś w 2012 albo 2013 r. Wiecie jaka to satysfakcja?? (Ta zakładka jest na zbiorowym zdjeciu w szóstym wpisie na tym blogu i zadziwia mnie jak bardzo inne rzeczy teraz robię!)

poniedziałek, 18 września 2017

Z motylkiem

Chodzenie po górach ma ten jeden skutek uboczny, że po porządnej wyprawie człowiek nie ma siły na nic. Tzn. umyje się, coś zje i marzy o łóżku. I z tego właśnie powodu dopiero teraz wstawiam drugą górską pocztówkę, którą tak bardzo chciałam Wam pokazać.


W górach wszystko dzieje się szybko. Człowiek patrzy z zachwytem w jedną stronę, a w tym czasie z z tyłu dzieją się takie cuda. Konkretnie patrzyłam od południa na Mięguszowieckie szczyty górujące łagodnie (sic!, to różnica wysokości sprawia) nad lustrem Wielkiego Hinczowego Stawu, a za moimi plecami w grani Baszt odbywał się taki spektakl!

A tytułowy motylek?
Motylek, czy też motylkowy motyw znalazł się na jednej z zawieszek.


Muszę jednak przyznać, że z daleka wygląda jak skrzyżowane kije hokejowe :)

wtorek, 12 września 2017

Pocztówka rozwiana

Jeszcze mnie nie ma trochę, nadrobię (mam nadzieję) zaległości, a na razie wysyłam Wszystkim Cierpliwie Zaglądającym bardzo rozwianą pocztówkę z najserdeczniejszymi pozdrowieniami...


I zapewniam, że nas z grani wiatr nie zdmuchnął, choć usilnie próbował... :)

sobota, 9 września 2017

I znowu słońce

Słońce, słoneczniki, nawłocie, rudbekie... i banany, banany też :), i pomarańcze oczywiście.
Wszystko co słoneczne i ciepłe.


Tym razem obie strony, choć nieco odmienne, wyraźnie "współpracują". Efekt mnie zadowolił, no i pojawiło się coś innego. Mam wrażenie ze ta zawieszka jest nieco zawadiacka. Ale może to tylko takie wrażenie, wszak i ja patrzę już na zdjęcia tylko.

Dziś mijałaby 56 rocznica ślubu moich Rodziców i Teściów. Właściwie rocznica jest, niezależnie od tego po której stronie życia są ci, których dotyczy. Tyle czasu.... Dobrze, że mamy te kilka zdjęć :) I jak ja się cieszę, że ślubna sukienka mojej Mamy te prawie dwa lata temu dostała nowe życie ;)

czwartek, 7 września 2017

I znowu błękitnie

Ale zawsze trochę inaczej.
Zerkam na zdjęcie Nyhavn (czyli po naszemu Nowego Portu) z Kopenhagi  podarowane nam przez Najstarszą z Kamzików i tak sobie myślę, że jakoś koloryt podobny.


Oczywiście na każdym monitorze każda zawieszka wygląda trochę inaczej...  Tu jak widać też na obu stronach pracowicie wykorzystywałam resztki nitek :).
Nie wiem czy wspominałam kiedyś, że te zawieszki, które mają każdą stronę inną, są w dotyku przyjemnie poduszeczkowate. Po prostu nie trzeba tu szczególnie dbać o "lewą" stronę robótki a wszystkie resztki nitek i przewleczenia dodają grubości. Miłe to w dotyku :)

Chciałam jeszcze pokazać Wam coś ciekawego. Na taki nagrobek natknęłam się na starym cmentarzu katolickim w Sopocie. Myślę, że pochodzi z połowy ubiegłego wieku, takie przynajmniej widnieją na nim daty śmierci osób pochowanych w tym grobie - sądząc po nazwiskach chyba rodzeństwa (1950 i 1962). Śliczny i niezwykły, prawda?